Poznań Game Arena 2013 - relacja
Podwójne spojrzenie na święto graczy
Michał Andruszkiewicz i Izabela Gabriel, 04 listopad 2013, 21:35


Poznań Game Arena to środkowoeuropejskie święto graczy i maniaków komputerowych. Historia targów sięga roku 2004 kiedy to odbyła się pierwsza ich edycja. PGA trwało nieprzerwanie do 2010, kiedy zostało zastąpione targami elektroniki użytkowej i gier video On/Off w Warszawie. Okazało się to wielkim błędem, dużą porażką organizatorów. W 2012 roku PGA zostało wznowione, tradycyjnie na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Impreza jednak nie dorównywała poprzednim edycjom, media bardzo ją krytykowały. Tegoroczna edycja, podobnie jak poprzednie, również trwa trzy dni - w piątek dzień VIP, pozostałe dwa to dni otwarte dla publiczności. Wybrałem się tam z koleżanką – Izabelą, by pokazać Wam targi zarówno okiem doświadczonego redaktora, jak też osoby debiutującej na tego typu wydarzeniu. Niestety byliśmy w stanie zwiedzić targi tylko w pierwszy dzień (ehh te studia), mamy jednak nadzieję, że to wystarczy do ocenienia przygotowania oraz rozmachu organizatorów. Zapraszam do relacji z targów Poznań Game Arena!





Oficjalne rozpoczęcie targów miało miejsce tuż po godzinie 11. Pierwszy przemawiał wiceminister gospodarki (przyznał się do bycia graczem), następnie nastąpiło wręczenie nagród dla najciekawszych stoisk na PGA - Acanthus Aureus. Wyróżnione zostały następujące firmy:
















Poznań Game Arena odbywało się w pawilonach 7, 7A, 8, 5A oraz 14, z czego dwa ostatnie były nieczynne dnia VIP.




Pierwsze stoisko jakie odwiedziliśmy to Green Arena Paintball. Aby postrzelać musieliśmy polubić ich stronę na Facebooku, ale było warto. Kilka oddanych strzałów sprawiło mi dużo radości, bardzo dobry pomysł na zaczęcie targów. Nie wiem co się stało, ale Iza, która strzelała zaraz po mnie robiła to znacznie lepiej, celniej. Szczerze mówiąc zacząłem się zastanawiać dlaczego jest w tym taka dobra, ale chyba jednak nie chcę tego wiedzieć
















Kolejne stanowisko to siedziba Enermaxa. Mogliśmy tam zobaczyć specjalnie zmodowaną obudowę w kształcie loga firmy (The Enermax Show Mod), a po jego boku po trzy wentylatory. Zabrakło mi klasycznej wieży ustawionej ze śmigieł. Z nowości mogliśmy zauważyć obudowę Ivektor, najnowsze chłodzenia cieczą oraz zasilacze. Znaleźliśmy także podkładki chłodzące do laptopów, mam nadzieję, że duża część sprzętu trafi do nas na testy.












Następnie natknęliśmy się na firmę Tesoro. Prezentowali oni mnóstwo najwyższej jakości klawiatur oraz słuchawek. Koleżanka po założeniu jednego z modelu nie mogła się oderwać od muzyki, stwierdziła, że kupi je za wszelką cenę!


















Osobiście najbardziej podobało mi się stanowisko firmy Riot. Można było na nim zagrać w League of Legend i wygrać skiny Riot Blitzcrank (ARAM 5 vs 5). Co jakiś czas były też organizowane konkursy, w których rozdawane były koszulki, smycze oraz czapki Teemo! Akurat miałem to szczęście, że trafiłem na stoisko w momencie kiedy był pojedynek 5 vs 5 normal, przy czym w każdym zespole było po 2 członków zespołu Riot. Nie byłbym sobą, gdybym się nie pochwalił, że mimo słabego startu udało nam się wygrać, a ja zostałem MVP drużyny (dla zainteresowanych - grałem Sejuani w jungli). Może stąd moje pozytywne odczucia odnośnie tego stoiska.








Zaraz obok były stoiska Universal Soldiers (można było zagrać w bliżej mi nieznaną „strzelankę”) oraz Hi-Rez Studios (Smite oraz Lol). Na tym ostatnim można także było zagrać w Dying Light, grę na którą osobiście straszliwie czekałem. Po problemach sprzętowych (dwa stanowiska uruchomione dopiero pod koniec dnia) udało mi się dobrać do wersji pokazowej. Niestety troszkę się zawiodłem, gra nie porwała mnie, a tym bardziej nie zwaliła z nóg. Wszystko co w niej było, gdzieś już widziałem. Może fabuła będzie genialna, zobaczymy. Miłym akcentem były kody rabatowe do sklepu boxoffstore (30-50%, losowa wartość), więc grę raczej i tak kupię choćby ze względu na genialny według mnie tytuł.










W rogu pawilonu znajdowała się scena gdzie odbywał się turniej League of Legends - finał ligi Cybersport. Największą widownię miał oczywiście MYM, musieli też porozdawać sporo autografów. Tutaj muszę przyczepić się nagłośnienia, gdyż każde stanowisko miało własne głośniki, muzyka mieszała się z komentarzami do meczów, czasami nie można było usłyszeć co tam się dzieje. Ale sam pomysł genialny, nic dziwnego że autorzy otrzymali nagrodę. Obok był także puchar, który otrzymają zwycięzcy finału IEM.








Na stanowisku Hama urzekła mnie ściana z samymi pendrivami, to już chyba skrzywienie zawodowe;) Zaraz obok była ściana z samymi słuchawkami i to porwało w pełni Izę (czyżby także skrzywienie?).




Na kolejnym nagrodzonym stanowisku, tym razem firmy Creative, można było także pograć w gry, znowu nie znałem jej tytułu – po raz kolejny okazało się, że studia zajmują zbyt wiele czasu, oraz pooglądać najnowszy sprzęt tejże firmy.




Zaraz obok znajdował się Asus z oszklonymi komputerami, stanowiskami do gry w FIFA oraz w pełni gotowym wyposażeniem dla rajdowca (profesjonalne siedzenia oraz zestaw Logitech G27).














Bardzo ciekawe było miejsce w którym znajdowała się firma CM Storm. Można było tam zobaczyć najnowsze obudowy, klawiatury (nawet z specjalną nakładką dedykowaną graczom Meet Your Makers) oraz najnowsze chłodzenie Cooler Master. Oczywiście można było tam zagrać w… Lol’a. Czy troszkę wystawcy nie przesadzili z ilością owej gry na PGA?
Duży zawód sprawił mi CD Projekt, gdyż jego stanowisko nie było uruchomione, nie było promocji najnowszego Wiedźmina! Właśnie tego typu sprawy były wielką wadą dnia VIP na targach - wiele stanowisk było dopiero uruchamianych, albo składanych, w następnych edycjach zdecydowanie powinno to zostać zmienione.
W pawilonie 8 prezentowały się również duże firmy, ale także małe i mniej znane.
Crytek zaprezentował pierwszy raz oficjalnie grę Warface. Mogliśmy zagrać w jedną z misji. Gra prezentowała się jak dla mnie dobrze, ale niezbyt porywająco, natomiast Iza zakochała się w niej od razu.




Zaraz za Crytekiem znajdowała się stoisko Gazety Wyborczej. Można tam było przetestować gadżet zwany Oculus Rift. Są to gogle prezentujące przed naszymi oczami wirtualną rzeczywistość. Gdy je założymy nie dociera do nas świat zewnętrzny. Zdecydowanie możemy się poczuć jakbyśmy byli w innym świecie. Gadżet powstał dzięki serwisowi Kickstarter i ciągle jest to wersja tzw. development kit. Oprócz tego można było zagrać w Mario na… bananie, pomarańczce i marchewce!
Stanowisko Eski było nieczynne, Chip rozdawał gazety, Dark Store promował swoje studio (brak głębszych informacji na temat gier, fabuły), a KFC sprzedawało jedzenie Można też było zagrać w Dote 2, Lola (ponownie) oraz zwiedzić stoisko Politechniki Poznańskiej.




Z ciekawszych stanowisk warto wymienić Dumę Szlachecką. Gra prezentuje się znakomicie, gracze mają wpływ na mapę świata, fajna grafika, sympatyczni autorzy i ciągła chęć rozwoju wywołały we mnie dużą sympatię do autorów.






Na stanowisku SOS był także Oculus Rift, tym razem w wirtualnej rzeczywistości napisanej specjalnie na potrzeby urządzenia. Ponownie okazało się, ze gogle mogą być hitem!
Swoją strefę miały także retro gry, jednakże była ona dosyć słabo oblegana. Być może wielbiciele staroci czekają na kolejną edycję imprezy Dawne Komputery i Gry w Krakowie.

Podsumowanie

Uważam, że targi były nawet udane, jednakże posiadały wiele wad. Pierwsza z nich i najbardziej mnie boląca to brak przygotowania na dzień VIP. Wiele stanowisko się uruchamiało, gotowe stanowiska do gier były pod koniec dnia albo wcale. Coś takiego nie powinno się zdarzyć. Druga to kwestia nagłośnienia. Dźwięki przebijały się, ciężko było usłyszeć komentatorów turniejów, a niekiedy głośniki rozwalały uszy. Nie wiem jak to zmienić, ale zdecydowanie mi to przeszkadzało, tło muzyczne powinno być jednolite! Ostatnia kwestia to rozmach targów. Jeśli to ma być prawdziwe święto, największe spotkanie graczy w tej części Europy to teren powinien być 2-3 razy większy. Stanowisk dla graczy powinno być kilkukrotnie więcej niż 300, dziennikarzy nie 400 a co najmniej 1000 i to z całej Europy. Mam nadzieje, że organizatorzy będą do tego dążyć i PGA będzie rosło w siłę. Na pytanie, czy za rok się pojawię mogę jednak odpowiedzieć tylko - na 100%, gdyż to jedyne w miarę udane takie wydarzenie w Polsce. I tak, cieszę się że On/Off zniknęło a wróciło PGA.


Okiem nowicjusza

Dla mnie udział w PGA to była pierwsza tego typu przygoda, jednak zdecydowanie nie ostatnia. Możliwość spędzenia całego weekendu grając w ulubione gry na sprzęcie najwyższej klasy, często niedostępnym dla większości z nas jest znacznie ciekawszą propozycją niż laptop czy telewizor w naszych pokojach.












Tak naprawdę nieważne ile masz lat, albo jakiej jesteś płci - na PGA znajdziesz coś dla siebie. To właśnie było genialne, każdy kąt targów skrywał coś innego: z jednej strony maniacy LOLa kibicowali podczas finałów ligi Cybersport, z drugiej sami trenowali na kilku stanowiskach. Nie jesteś fanem League of Legends - znajdziesz szereg innych możliwości. Mieliśmy możliwość zagrać przedpremierowo w Dying Light jak i Warface. Nie ukrywam, że druga gra wywarła na mnie ogromne wrażenie i zdecydowanie to nie było nasze ostatnie spotkanie, szczególnie że gra jest darmowa i każdy z nas ma do niej swobodny dostęp. Wśród tych wszystkich nowości, znalazło się również stanowisko ze starymi grami. To przypomniało mi rozrywki z dzieciństwa, kiedy grafika nie była najlepsza, fabuła najczęściej bardzo prosta, a sterowanie opierało się niekiedy tylko na 5 klawiszach. Co nie zmienia faktu, że i tak traciliśmy godziny ślęcząc przed monitorami.






Nie mam zamiaru tylko chwalić PGA. Było kilka rzeczy które zdecydowanie powinny zostać naprawione w przyszłej edycji. Przede wszystkim nie rozumiem jak na VIP DAY tak wiele stanowisk mogło nie funkcjonować. A jeżeli już działały, kiedy podchodziłam do wystawców i pytałam o coś, najczęściej słyszałam: „Dzisiaj jeszcze nie mamy, zapraszamy jutro”. Są to tylko 3 dni w roku, przygotowanie się na tak wielkie wydarzenie dla fanów gier komputerowych w naszym kraju powinno być priorytetem dla każdego wystawcy. Nie każdy mam możliwość przyjechać na trzy dni, a jeśli usłyszy taką odpowiedź sam wykreuje sobie opinię na temat konkretnej firmy.










Druga sprawa to, jak Michał wspomniał, nagłośnienie - każde stanowisko miało swoje własne, co często się zdarza w czasie targów tego typu. Jednak fakt, iż komentatorzy finałów ligi Cybersportu nie byli słyszani nawet przez widzów w pierwszych rzędach to już duży problem. Sama pierwszy raz w życiu byłam świadkiem takiego meczu i nie ukrywam, że pomoc komentatorów zdecydowanie by mi pomogła. Okazało się jednak, że najlepiej w tej roli sprawdził się Michał. Tak więc za nagłośnienie finałów duży minus dla organizatorów.






Warto zwrócić uwagę, że na mapce targów były zaznaczone cztery pawilony, w których miało się odbywać PGA, w dniu VIP czynne były tylko dwa. Kolejny minus.
Teraz zwrócę uwagę na trochę bardziej osobistą sprawę: brakowało promocji Wiedźmina 3. Jestem wielka fanką Wiedźmina i bardzo liczyłam na jakiekolwiek stoisko, na którym mogłabym poczuć, że już niedługo (zaraz po premierze), stracę kontakt z światem na kolejne godziny.
Wystawca Dark Stork robił chyba największe zamieszanie wokół siebie, jednak nie pokazał nic konkretnego. Do teraz nie mam pojęcia jakiego typu gry się pojawią podpisane przez tą firmę.
Ostatnie kilka dobrych wspomnień:










GreenArena Paintball (zaskoczenie na twarzy Michała, gdy okazało się, że jestem lepsza – bezcenne), Oculus Rift - zupełnie inny świat w zasięgu naszych rąk, w pełni pisany w C++, wywrócenie ciężarówki w czasie gry w Eurotrack 2 wynikające ze złej kalibracji symulatora z grą. Tu należy się minus dla wystawcy, co nie zmienia faktu, że było śmiesznie.
Podsumowując zdecydowanie odwiedzę PGA w przyszłym roku, licząc jednak na kilka zmian! Co więcej, w przyszłym roku zostaniemy na trzy dni. Bo jeden to zdecydowanie za krótko, żeby nacieszyć się wszystkimi możliwościami PGA. Mam nadzieję, że zwiększą też liczbę stanowisk - nie jestem wielką fanką kolejek i zaproszą większą ilość wystawców! Te targi mają szansę być czymś genialnym ściągającym ludzi nie tylko z całego kraju, ale również z zagranicy. Życzę powodzenia organizatorom i do zobaczenia za rok!





Ta publikacja pochodzi ze strony Realitynet.pl - przystępnie o komputerach
( http://realitynet.pl/e107_plugins/content/content.php?content.479 )